Wyszedl ode mnie o jedenastej, przerazony ta pozna pora. Marcin trzymal w reku siatke z dwoma karpiami, ktore kupilam przed chwila. Ryby poruszaly sie gwaltownie. Niespokojne, burzliwe uczucie do Marcina. To nie jest scisle okreslenie. W pewnym sensie, przynajmniej, nie jest scisle. Slyszalam, ze cos mowila, slyszalam oddalajace siej kroki. Wracalismy z wystawy. Z Kordegardy wyszlismy na Krakowskie Przedmiescie, te chyba najbardziej specyficzna ulice Warszawy
MoziEsteroLideAmberSamborRexonStars